Rozrywka
|
|
INFORMACJEKolbuszowa na planie f...
INFORMACJEMikołajkowy Turniej 2008
INFORMACJESeminarium z Mistrzem
KAMERA
KAMERA
KAMERA

ROZRYWKA -
FELIETON Epidemia sesyjna
W życiu każdego studenta przychodzi taki czas, kiedy zaczyna niedosypiać z powodu innego niż imprezy czy tzw. potocznie balety; kiedy kawa staje się jedynym płynem systematycznie dostarczanemu organizmowi, a włosy lecą z głowy z powodu osłabienia, nerwów, a zwłaszcza już z powodu ich wyrywania. O czym mówię? Ha, bynajmniej nie chodzi tu o całonocne wyczekiwanie w kolejce przy otwieraniu nowego super-hiper-extra-marketu. Niestety chodzi o... SESJĘ!
Zastanówmy się i zbadajmy co to za podłe słowo, które sieje spustoszenie w umysłach pięknych i młodych. Daruję sobie jego etymologię i drążenie do miejsca, z którego przywędrowała do nas ta zaraza. Niestety nie jest to ptasia grypa, która cechuje się wielką lotnością, nie jest to też żadna z zaraźliwych chorób. Jest to pewne stadium, przez które przechodzi każdy student i studentka w okolicach zakończenia semestru.
Rytuał przebiega mniej więcej tak: student po kolejnej imprezie idzie w odwiedziny na uczelnię. Niestety nie da się spać na zajęciach. Z szumu wokół zaczyna wyłapywać hasła przyprawiające go o natychmiastowe trzeźwienie (no nie wszyscy, niektórych sięga to
w momencie otrzymania pytań na egzaminie, a jeszcze innych - wcale): kolos, zaliczenia, egzamin. Jeśli nie zareaguje odpowiednio na sygnały wysyłane przez dobrych samarytaninów pt.: kserówki, notatki, podpowiedzi, pozostanie mu asymilować się z nowymi hasłami: poprawka, warunek, awans...
Studenci o słabszych nerwach ruszają z rozpędu do maratonu i niczym Sandra Bullock i Keanu Reeves, walczą z bombą, która tkwi w ich głowach – świadomość, że jeśli zwolnią tempo nauki, to ktoś tu wyleci i to niekoniecznie w powietrze. Hektolitry kawy, picie różnych napojów rzekomo poprawiających kondycję psychiczną, czasem stosowanie środków pobudzających (podobno nawet ktoś odkrył, że polopiryna pobudza...), i zapominanie
o podstawowych potrzebach fizjologicznych sprawiają, że student zaczyna przypominać automat – po wrzuceniu monety (kawa) zaczyna działać. Ci o mocnych nerwach pozostają niestrudzeni w swym żywocie i robią to co najlepiej im wychodzi – olewają system.
Eksploatacja również jest przewidziana. Zazwyczaj po niej następuje tak zwane: „mam-to-gdzieś” i sen o długości 10 – 15 godzin na dobę. Ci, co nie chcą spać idą na inny maraton – balety. Ci o mocnych nerwach nadal mają mocne nerwy – czyli nadal sobie olewają. Po dobie wszystko wraca do normy i tak w kółko do pierwszego egzaminu.
Egzaminy mijają tak szybko, że ofiara nawet nie wie co, gdzie i do czego. Budzi się
z letargu po ostatnim i stwierdza, że już po wszystkim, po czym idzie się – co tu kryć – upić. Dodam, że nasi twardziele [ci z mocnymi nerwami] mają trochę utrudnione zadanie, gdyż nie jest to dla nich żadna atrakcja tylko szara codzienność
Wyniki sprowadzają brutalnie na ziemię. Tak jakoś się układa, że niemal zawsze najlepiej wychodzą ci, co najmniej się przykładali [twardziele]. Pozbywają się więc zarazy
i idą odkazić szare komórki. Niestety są też tacy, u których dochodzi do powikłań i „leczenie” przenosi się na marzec, albo na wrzesień.
Radzę unikać takich przypadków. Bynajmniej „wirus sesyjny” nie jest zakaźny, aczkolwiek łatwo ich zdenerwować i obudzić gniew. W chwilach drastycznych mogą być groźni. Przecież czeka ich powtórka z „rozrywki” po feriach, bądź wakacjach, które przyjdzie im spędzić z nożem na gardle.
A ci o mocnych nerwach... umacniają je jeszcze bardziej. Aż do następnej sesji.



Komentarze
