Rozrywka
|
|
INFORMACJEKolbuszowa na planie f...
INFORMACJEMikołajkowy Turniej 2008
INFORMACJESeminarium z Mistrzem
KAMERA
KAMERA
KAMERA

ROZRYWKA -
FELIETON Amerykański sen za oceanem
'Wyjeżdżamy do USA żeby zarobić na studia, pomoc rodzinie i zobaczyć cos ciekawego' - mówią. Większość studentów z Polski i Rosji będzie pracować nielegalnie. Tylko nielicznych było stać na zapłacenie pośrednikowi za legalna prace. Czy czeka ich amerykański sen za oceanem?
Tomek to szczupły szatyn. Jest ubrany w czarna koszulkę i modnie przetarte dżinsy. Siedzi obok mnie w samolocie. Dyskretnie go obserwuję. Widzę jak włącza komórkę I patrzy na zdjęcie jakiejś dziewczyny. 'Nawet ładna', myślę sobie i odwracam wzrok w druga stronę, by niczego nie zauważył. Patrzę po raz kolejny na niego, teraz wygląda przez malutkie, okrągłe okno w samolocie. Patrzy smutnym wzrokiem na chmury. Zagaduję go, pytam o cel podroży. Odpowiada, że najpierw leci na lotnisko Kennedy'ego w Nowym Jorku i tam ma przesiadkę do Chicago. Leci do brata; będzie pracował na budowie razem z nim i innymi Polakami, oczywiście nielegalnie. Mówi, że jedzie tam już trzeci raz i żałuje trochę, że nie pojechał ze znajomymi do Anglii, ale tam w Chicago ma pewna prace i brat może zabierze go do Miami. Tomek jest z Białegostoku, mówi, że ciężko tam o prace po studiach na AWFie. Chce wyjechać do Stanów na stałe, ale wtedy zostawi Agnieszkę w Polsce, dziewczynę ze zdjęcia. Agnieszka nie dostala wizy, przepustki do lepszego swiata - dodaje Tomek. Pytam dlaczego lepszego? 'Czy w Polsce jest aż tak źle' zastanawiam się i przypominam mu, że dolary nie są nawet po 3 złote. On mówi że jak był pierwszy raz zielone stały ponad 4 złote. ‘Aż chciało się pracować teraz nie mam wyjścia’, przyznaje. Najbardziej boli go to, że Meksykanie potrafią pracować nawet za 5 - 7 dolarów na godzinę w skwarze dnia na budowie. Podczas gdy Polak ruszy się dopiero na budowę przynajmniej za 9 dolarów na początek, dodaje Tomek ze śmiechem. Kiedyś wyrzucili go z budowy, bo na jego miejsce przyszedł Meksykanin.. Nie chce pracować za takie pieniądze, nie dość ze nielegalnie, to bez ubezpieczenia. Ale jak będzie musiał to pójdzie. W Białymstoku zostawił bezrobotnych rodziców i dwójkę młodszego rodzeństwa.
Po drugiej stronie siedzi Kasia, studentka psychologii z Katowic. Niska blondynka z przenikliwym wzrokiem, który sprawia, że boje się o cokolwiek zapytać. Ale w końcu nie wytrzymuję i pytam, czy leci pierwszy raz do USA. Kasia zaczyna mówić, dużo mówić. Leci po raz drugi do Stanów i po raz drugi do tej samej pracy. Będzie opiekować się trójką dzieci, których ojciec jest reżyserem, a matka aktorką. Patrzę na nią z podziwem i mówię, że pewnie dużo zarobi. Kasia śmieje się, a po chwili mówi, ze nie dość, że traktują cię jak człowieka drugiej kategorii, to jeszcze 300 dolarów za tydzień. Normalnie niańka zarabia około 500 dolarów - dodaje. Kasia chce zarobić na studia, odciążyć rodziców i pomóc im. Pracując nielegalnie nigdy nie masz pewności czy dostaniesz 300 dolarów, czy nic nie dostaniesz, mówi z goryczą. Nie można dać się wykorzystać. Rok temu, nie dość,że opiekowała się dziećmi, to jeszcze musiała sprzątać cały dom. Mówi, że ciężko jej było przyzwyczaić się do ciągłego zmieniania pampersow i chodzenia ze szmata, podczas gdy matka dzieci rozmawiała z koleżanką na kanapie i obie patrzyły na nią ze zdziwieniem. Wtedy wymyśliła sobie, że mało ją obchodzi, co oni sobie myślą i ścierała dalej podłogę. ‘Miałam wtedy cel, zarobić pieniądze, wrócić do Polski i tam godnie żyć i żeby mi znajomi zazdrościli’, dodaje. ‘Najgorsze’ mówi ‘były narkotyki’. Trawka była codziennością dla jej szefa, a kokainę brał od czasu do czasu. Czasem częstował i Kasie. Na początku odmawiała, ale raz się zgodziła. Mówi, ze przez dwa dni chodziła jak w zegarku. Potrafiła pójść nawet kilka razy dziennie na spacer z dziećmi. Leci do tej rodziny tylko na dwa tygodnie potem chce znaleźć inna prace.
Wychodząc z samolotu, rozmawiam z dziewczyna z Władywostoku. Ma na imię Nadia. Jedzie do Stanów dzięki pomocy polskiego pośrednika, któremu za załatwienie pracy musiała zapłacić ok. 5 tysięcy złotych. Na wyjazd Nadii do USA złożyła się cała rodzina. Pytam, co to za pośrednik? Nadia mówi, że do końca nie wie a po chwili dodaje że, jedzie z programu Work and Travel (Pracuj i Podróżuj). Tylko że podobno nie ma żadnych Travel, jest tylko praca, ciężka praca - tak mówią Nadii znajomi, którzy w tamtym roku wyjechali dzięki temu programowi. Nadia będzie pracować w hotelu w Północnej Karolinie. Razem z koleżanką będą sprzątać za 9 dolarów na godzinie plus mieszkanie za darmo, cieszy się. Dla niej Ameryka jest lepszym światem, drzwiami otwartymi na przyszłość.
...............................................................................................................................................
Wychodzę na lotnisku o 14.50. Niestety nikt na mnie nie czeka. Biorę dwie walizki a torbę podróżną zakładam na szyję. Siadam na ławce. Po chwili przysiada się do mnie kobieta po trzydziestce w obcasach i modnym ubraniu. Pyta, czy mam ognia; mówię, że tylko zapałki. Olga, bo tak ma na imię, częstuje mnie Prezydenckimi. Jest Rosjanką, mieszka już 10 lat w Nowym Jorku. Pytam czy zna Putina. Mówi, że nigdy o nim nie słyszała…



Komentarze

najlepszy artykul :D
eriol
Czwartek 28 Czerwiec 2007