INFORMACJE -
POLECAMY Przeglądając prasę codzienną natknąłem się na list do redakcji Rzeczpospolitej, który nawiązywał w swej treści do artykułu z tejże gazety z dnia 30.05.2008r. Autorem artykułu pt. "Samorządowa jazda bez trzymanki" jest dr Marek Migalski. Chwytliwy tytuł, więc zapragnąłem się zapoznać z kompletną treścią. Choć w większości nawiązywał on do polityki na szczycie, starałem się skupić na opisie lokalnych samorządów, które jakby nie było są nam dużo bliższe. Nie do końca zgadzam się z jego autorem, ale jest on bliski racji.
Przeświadczenie społeczne, jakoby całe zło, jakie nas ogarnia pochodziło od władzy, niezależnie którego szczebla, jest najprostszym do przyswojenia usprawiedliwieniem nieudolności i niedojrzałości społeczeństwa. W trakcie przemian społeczno - gospodarczych, które zachodziły i zachodzą w Polsce od niemal 20 lat wiele się zmieniło, jednak społeczeństwo nie zostało do tych zmian przygotowane. Teza, że jest jest ono w stanie embrionalnym jest prawdziwa i świadczyć o tym może: nepotyzm, klikowość, brak jawności życia społecznego, brak aktywności społecznej, nieświadomość obywatelska, nierzetelność i stronniczość mediów lokalnych, aż w końcu brak wspólnego zrozumienia i wszechobecna wrogość.
Brak udziału w życiu publicznym powoduje niedoinformowanie, a także zakrzywienie informacji, która właściwie zostaje uwięziona w wąskim gronie osób zainteresowanych. Nieuczestniczenie w życiu społecznym można łatwo przedstawić niską frekwencją w wyborach ogólnokrajowych, które i tak znacznie przewyższają frekwencję wyborów lokalnych. Skrajnym przykładem braku zainteresowania sprawami lokalnymi są niemal zawsze samorządowe wybory uzupełniające, w których bierze udział ułamkowa liczba osób uprawnionych.
Wieczne narzekanie na decyzje i sposób rządzenie samorządowców, niezależnie którą opcję polityczną lub społeczną reprezentują są swoistym przejawem bezradności i wygodnego ustawienia z pozycją zawsze na "nie". Krytyka i sprzeciw są naturalnymi zjawiskami z społeczeństwie demokratycznym, lecz czy jesteśmy właśnie takim społeczeństwem. Sprzeciw wobec władzy przecież charakteryzuje również despotyzm.
Powróćmy do udziału społeczeństwa na lokalnej arenie. Niska frekwencja w wyborach, nikła aktywność mieszkańców, nieuczestniczenie w sesjach rad, niedostateczne zainteresowanie komisjami samorządowymi, aż w końcu mierna umiejętność zorganizowania się w działające grupy.
Ja bym dodał jeszcze jeden czynnik, który uniemożliwia rozwoju społeczeństwa obywatelskiego - brak rzetelnego przepływu informacji. Co jest tego powodem? Przecież nie słaby rozwój technicznych form przekazu. Bardziej skupiłbym się na wybiórczym i celowo zniekształconym przekazie, który krąży w zamknięciu, bez możliwości dotarcia do szerokiego grona społeczeństwa. Z drugiej strony nauczyliśmy się przyswajać tylko najwygodniejsze dane, które zaprezentowane w łatwy do przyswojenia sposób pomijają wiele istotnych szczegółów.
Wiem, że to co piszę może być, a nawet jest mało zrozumiałe. Nie jestem dziennikarzem, a pracę na łamach portalu traktuję jako społeczny obowiązek, dlatego całą myśl postaram się przedstawić w kilka prostych słowach, które powtórzę po John F. Kennedy: "Nie pytaj co kraj może zrobić dla ciebie, zapytaj co ty możesz zrobić dla kraju". Nowa Dęba to taki nasz mały kraj, w którym razem mieszkamy. Zamiast więc ciągle krytykować i utrudniać, weźmy się do pracy i w drodze zdrowej rywalizacji polepszmy to, co nas otacza.
Komentarze
Szpital
anonymous
Środa 25 Czerwiec 2008