INFORMACJE -
POLECAMY „Wściekły od urodzenia” jest zbiorem felietonów w stylu „The best of”, tyle, że wydanym oryginalnie w 1999 roku. Mamy więc do czynienia z rzeczą mocno nieświeżą. Można bronić tej książki mówiąc, że pokazuje nam ona jak hartowała się stal, ale przy pisaniu o motoryzacji, tak daleki krok w przeszłość jest dla osób niesiedzących w temacie od lat zwyczajnie niezrozumiały.
„Wściekły od urodzenia” w porównaniu do poprzednich, wydanych w Polsce publikacji Clarksona wypada słabo. Spośród 180 felietonów nie znajdziemy zbyt wiele poruszających tematykę inną niż samochody. Samochody sprzed dziesięciu i więcej lat. W sytuacji, gdy ta gałąź przemysłu szalenie się rozwija jest to niezbyt interesujące. Rozumiem, że wydawca chce przetłumaczyć wszystkie książki Clarksona i zarobić jak najwięcej, ale dlaczego nie wydał tego dziewięć lat wcześniej, gdy było wciąż aktualne? Szkoda, że tak się nie stało, gdyż właśnie przez swą nieaktualność „Wściekły od urodzenia” traci najwięcej.
Co do zawartości to jest to już typowy przejaw Clarksonowego pisarstwa. Niczym nas nie zaskakuje, miło się czyta i jest to na pewno ciekawe dla fanów. Mnie jednak czasami podczas lektury dopadała dogłębna nuda. Ciężko jest przeczytać 600 stron felietonów pod rząd. Zwłaszcza, że ich tematyka niewiele mówi współczesnym czytelnikom. Jeremi Clarkson nie popisał się tym razem. Nie przekreślajmy jednak tego autora po jednym słabszym strzale. Właśnie ukazała się najnowsza książka tego autora, „Nie zatrzymasz mnie” tym razem wydana oryginalnie w zeszłym roku. Może Clarkson znowu napisał coś na poziomie?
Wyd. Insignis, Maj 2008
Komentarze
Ksiażka
anonymous
Piątek 12 Grudzień 2008